Tumblelog by Soup.io
Newer posts are loading.
You are at the newest post.
Click here to check if anything new just came in.

May 12 2019

lieve
08:11
8215 9ec6 350
Reposted fromzimnepalce zimnepalce viakamilab kamilab

May 11 2019

lieve
14:44
Jeśli ktoś nie reaguje na twoje uczucie, odpuszczaj. Nie proś, nie pytaj, nie walcz. Tak często nie widzimy, że nie powinniśmy iść dalej.
Reposted fromLadyKamikaZe LadyKamikaZe vianieobecnosc nieobecnosc
lieve
14:43
7927 e5b2 350
shameless.
Reposted fromPoranny Poranny vianieobecnosc nieobecnosc
lieve
14:40
I wish that I was good enough 
If only I could wake you up
My love, my love, my love, my love
Won't you stay a while? 
— Hold me while you wait
lieve
11:37
Opowiedziałem setki żartów i anegdot, rozbawiałem ludzi do łez, kiedy tak naprawdę chciało mi się płakać. Zawsze dławił mnie smutek, nieważne, jak głośno bym się śmiał.
— Tomasz Mazur, „Fiasko. Podręcznik nieudanej egzystencji”
Reposted fromtobecontinued tobecontinued viaviajero viajero
lieve
10:34
Trzeba umieć nabrać takiego wewnętrznego spokoju. Rozglądanie się i patrzenie na innych nie ma sensu, bo wtedy przychodzi właśnie stres, że ktoś już coś ma, a ja jeszcze nie. Wtedy popełnia się najwięcej błędów.
— wykładowca ASP
Reposted fromroxanne roxanne viaavooid avooid

May 05 2019

lieve
19:29

Możesz pójść tą, którą wielu zna i wielu doświadczyło. Możesz wybrać taką, która była zanim ty się pojawiłaś. Możesz iść drogą, na której się znalazłaś mając 20, 30 czy 40 lat. I możesz też stworzyć swoją własną, stawiając krok za krokiem. Możesz ją stwarzać z każdym kolejnym krokiem.

Znacie to powiedzenie, że każda podróż zaczyna się od pierwszego kroku? Poznajcie i kolejne: każda droga powstaje, gdy idziesz.

Droga potrzebuje nie tyle naszej gotowości, decyzji, co działania. Droga nie powstanie, gdy będziesz patrzeć na drogi innych. Nie powstanie, gdy skupisz się na jej planowaniu, wyznaczaniu, obliczaniu zysków i strat. Nie powstanie, gdy będziesz o niej mówić, śnić i marzyć. Droga potrzebuje działania. Potrzebuje naszych rąk i nóg. Naszego zaangażowania. Droga potrzebuje nie tyle właściwego czasu czy właściwego otoczenia, ile pierwszego kroku w czasie, który nam został danym; pierwszego kroku w przestrzeni, w której żyjemy, pracujemy.

Wszystkie moje drogi mogły powstać tylko dlatego, że w życiu wybrałam zaufanie i odwagę. To nie jest ani oczywisty wybór, ani łatwy. To nie jest wybór: raz na całe życie.
Zaufanie do siebie – swoich możliwości i ograniczeń, swoich jasnych i ciemnych stron – pozwala mi stawiać kolejne kroki pomimo bólu i zniechęcenia. Pomimo tego głosu w środku mojej głowy: Odpuść. Wyłupisz się, skompromitujesz, ośmieszysz I tych głosów na zewnątrz: Kolejna marzycielka. Daj sobie spokój dziewczyno; świata nie zmienisz. 
Zaufanie do świata – przekonanie, że świat mi sprzyja, że jest w nim miejsce dla mnie – pozwala mi stawiać kolejny krok w tej przeszywającej na skroś ciemności, gdy nawet czubka własnego nosa nie widać.
Odwaga pomaga mi nie przybierać zbroi, masek, nie gromadzić oręża, gdy za dużo „gapiów, kibiców, sprzymierzeńców i wrogów”. Dzięki niej moje kroki wciąż pozostają moimi. Stawiam je w swoim tempie. Raz są energiczne i lekkie, innym razem powolne i mozolne. Między jednym, a drugim krokiem jest taką przerwa, że wielu stawia na mnie krzyżyk. Wielu, nawet ja sama czasem to robię. Macham ręką, zaczynam się garbić, ciężko oddycham, zatrzymuję się… i (po jakimś czasie) robię kolejny krok. W takiej drodze właśnie jestem. Taka droga właśnie powstaje. 

— Monika Szczepanik
Reposted fromhwaiting hwaiting viaavooid avooid

April 28 2019

lieve
06:05
Przede wszystkim zgadzamy się na bylejakość. Na byle jakie relacje, przelotne, krótkie znajomości zostawiające za sobą nic więcej, jak tylko niesmak po kolejnym rozczarowaniu. Na byle jakie dni, przesiedziane w jednym miejscu, podczas których, z góry już, przeklinamy te następne, które spędzimy dokładnie tak samo. Żyjemy na szybko, na opak, na ostatnią chwilę. Żyjemy na walizkach ze samym sobą. Nienawidzimy tego, gdzie jesteśmy, ale jeśli coś wymaga wysiłku, to automatycznie rezygnujemy. Chcemy być czymś więcej, a boimy się wyjść poza własne cztery ściany. Chcemy cieszyć się każdym dniem, a pierwsze, co robimy na jego każdy początek, to przeklinamy to, że się zaczął. Chcemy wielkich rzeczy, a samych siebie traktujemy byle jak.
— zacznijmy więc od siebie
Reposted fromzenibyja zenibyja viapareidolie pareidolie

March 31 2019

lieve
18:52
Nigdy nie wygrasz, jeśli nigdy nie zaczniesz. 
— Helen Rowland
Reposted fromavooid avooid
lieve
09:51
Obiecaj mi proszę, że o nim zapomnisz. Obiecaj mi, że Twoje życie nie będzie tak wyglądało. Obiecaj, że nie będziesz o nim myśleć każdego dnia przez najbliższe 2 miesiące. Obiecaj, że każdej nocy kładąc się do łóżka nie będziesz płakała w poduszkę. Przecież wiesz, że gdy znowu go zobaczysz on już będzie z kimś innym, więc obiecaj mi, obiecaj mi proszę, że to będą najlepsze wakacje Twojego życia i nie zmarnujesz ich na niego
— boję się, że nie dotrzymam tej obietnicy
Reposted fromfallingstar14 fallingstar14 viaiammistake iammistake

March 30 2019

lieve
23:28
Mała, doszłaś na skraj ludzkości. Patrzę na Ciebie. Stoisz zupełnie bezradna, ale jak zawsze pełna odwagi. Wiesz, to w Tobie podziwiam najbardziej. Odwagę - ukrytą pośród delikatności. Nie tę odwagę, kiedy masz się zmierzyć z równym sobie czy słabszym przeciwnikiem. To potrafi każdy. Każdy umie walczyć, kiedy wie, że wygra. Podziwiam w Tobie tę odwagę, która płynie prosto z Twojego lwiego serca.Tego nieustraszonego. Pełnego wiary w świat. Tego, które ma w sobie siłę, żeby przeciwstawić się niesprawiedliwości i stanąć obronie słabszych. Wrażliwość jest Twoją siłą. Nigdy o tym nie zapominaj. I wiesz, rozpiera mnie duma kiedy tak na Ciebie patrzę. Nawet wtedy, kiedy myślisz, że jesteś zupełnie do niczego, a ja po cichu ocieram Twoje kryształowe łzy. Ty tego może nie wiesz. Może nie zawsze to czujesz, ale ja jestem. Kiedy jesteś smutna i szczęśliwa. Pełna pasji i pełna zwątpienia. Kiedy jesteś na szczycie i kiedy stoisz nad urwiskiem. (...) Popatrz w niebo. Masz je w tęczówkach. I zrozum. Musiałaś dojść do tego momentu. Nic nie dziej się przypadkiem. Nie możesz teraz ani skoczyć ani zawrócić. Musisz znaleźć inną drogę. A znajdziesz na pewno. Pamiętaj tylko o jednym. Nie pytaj innych jak dotrzeć do celu. Najpiękniejszym drogowskazem jest Twoje serce.
— Aleksandra Steć
Reposted fromMsChocolate MsChocolate viaalone-again alone-again
lieve
23:17
To dzień, w którym możesz przypomnieć sobie ile jesteś warta. Docenić każdy moment swojego życia. Spróbować inaczej. Pozwolić na więcej. Odważyć się zacząć na nowo. To chwila, kiedy możesz uzmysłowić sobie swój potencjał. Czasem zboczyć, niekiedy zawrócić, ale wciąż iść. To odpowiednia pora, aby sobie zaufać, pozwolić na słabość czy dziecięcą radość. To czas, w którym znów możesz zacząć żyć. To dzień, który może nie zmienić niczego. Ty decydujesz.
— N. Belcik
Reposted fromswojszlak swojszlak viaiamdreamer iamdreamer

March 29 2019

lieve
23:32
Wydawałam pieniądze. Zmieniłam diametralnie fryzurę. Oddałam trochę ubrań i zmieniłam styl. Byłam silna. Byłam cierpliwa. Piłam alkohol jeśli miałam na to ochotę, ale nie w każdy weekend. Kupowałam ulubiony batonik za każdym razem, gdy oglądałam odcinek ulubionego serialu. Brałam długie gorące prysznice. Wstawałam wcześnie. Zaczęłam biegać. Pisałam. Znalazłam przyjaciół, którzy mnie słuchali i nie przerywali dopóki nie doszłam do jakichś wniosków. Uczyłam się. Czytałam. Sprawiłam, że mój Instagram jest całkiem fajny. Pisałam jeszcze więcej. Zrobiłam kolejny tatuaż. Kupiłam ulubiony żel pod prysznic i brałam jeszcze więcej kąpieli. Polubiłam swoje ciało. Depilowałam się przede wszystkim dla siebie. Opisywałam konkretne dni w dzienniku. Całe. Konkretne. Dni. Szczegółowo. Płakałam. Tęskniłam za domem. Nauczyłam się ciszy. Nauczyłam się być sama. Piłam dużo kawy. Zaczęłam cieszyć się świętami. Czułam się mądra. Spędzałam kilka weekendów sama. Robiłam sporo selfie. Jadłam czekoladę podczas oglądania jakichś głupot w TV. Medytowałam. Rozciągałam się. Tańczyłam, gdy nikt nie widział. Kupowałam kawy absolutnie niewarte swojej ceny. Nauczyłam się być sama ze sobą.
— Co zrobiłam, że przetrwałam?
lieve
23:25
Będziesz go miała dość. Będziesz chciała, żeby po prostu nic nie mówił. Czasami na niego spojrzysz i pomyślisz „mam dosyć!”. Będziesz krzyczała, kłóciła się z nim. Będziesz zła, że nie rozumie rzeczy najbardziej oczywistych i należy mu to tłumaczyć jak przysłowiowej krowie na miedzy. Czasami uciekniesz do przyjaciółki, aby od niego odpocząć. Czasami nie odpiszesz mu na wiadomość, nie odbierzesz telefonu, bo zwyczajnie nie będziesz miała mu nic do powiedzenia. Nie powiesz co jadłaś, jak spędziłaś dzień i czy ten film, na którym byłaś wczoraj w kinie był godny uwagi. Takie zachowania to coś normalnego. Jesteśmy tylko ludźmi, a dobieramy się z drugim, początkowo obcym nam człowiekiem i musimy zdawać sobie sprawę, że nie zawsze będziemy pierdzieć tęczą. Przyjdzie jednak szybko ten moment, w którym pomyślisz sobie, że kochasz tego nieidealnego człowieka, bo o to w tym wszystkim chodzi.
— "Czarne buty"
Reposted fromMsChocolate MsChocolate viaNataly Nataly
lieve
23:20
Chciałabym mieć męża. 11 lat spędziłam u boku mężczyzn niegotowych. Zastanawiających się. Spędzających ze mną miło czas, ale opowiadających mi o priorytecie wolności w swoim życiu, nie chcących nawet poruszać innych tematów. A ja miałam 23 lata i wydawało mi się, że to trochę nieważne czego ja chcę, że prawdziwa fajna laska powinna być wyluzowana, nie chcieć stałego związku, zgadzać się na wszystko co zaproponuje jej partner w łóżku, chodzić na striptiz i umieć nie narzekać, czyli zająć się sobą, kiedy on mówi "w życiu mężczyzny jest taki moment, kiedy należy wyruszyć w samodzielny rejs". Cicho w głowie pisałam "chcę mieć dom". Chciałam razem robić remont i kupować choinkę. Po 11 latach zostałam sama w pustym domu z refleksją, że przecież kurwa mać, moi znajomi biorą śluby i to ci których znałam przez ten czas. Patrzyłam w ciemny sufit i myślałam sobie "o co ci kurwa chodzi". I zrozumiałam. Chodzi mi o bycie z kimś, kto się nie boi. Kiedy mówię "chcę męża" to mówię "z puli wszystkich mężczyzn wybieram nie tych, którzy boją się związku tylko tych, którzy doceniają to kim jestem i mówią nie szukam dalej, a kiedy będzie źle, to usiądę z tobą, a jak będzie trzeba wybulę 180 zeta na terapię par i będę w tym z tobą". To nie jest romantyczna wizja. Wiem, że nie każdy chce ją spełniać, tylko ja o tym nie mówiłam. Bo się bałam. Bo nie wypada. Bo w ogóle nie wypada, żeby kobieta chciała wziąć ślub i mówiła o tym wprost, bo to jest biała sukienka, wesele i zdjęcia. Oczywiście ja najchętniej wzięłabym ślub w dwie osoby w urzędzie stanu cywilnego, bo nie ma za mną tęsknoty za ceremonią, jest tęsknota za partnerem który wybiera mnie tak jak ja wybieram jego. Po 11 latach zdałam sobie sprawę z tego, że chcę kogoś, kto chce ze mną robić remont, mimo że ja bardzo tego remontu nie chcę, kto stwierdza "nie szukam dalej, jesteś najzabawniejsza i miła w dotyku". Nie potrzebuję do tego czekania AŻ ON TO ZROBI, w myśl tych wszystkich psychoewolucjonistycznych bredni, gdzie mężczyzna zdobywa, bo ma penisa i penetruje i przyzwyczajony jest do zdobywania. Widzę to jako wzajemny kontrakt dwóch osób, które lubią się ze sobą śmiać, lubią się dotykać, wiedzą że będą się kłocić, ale ta kłótnia to nie bitwa o Iwo jimę, tylko regulacja przez kryzys. Ale na samym końcu musi być pewność. Obydwie strony muszą chcieć tego. "Mam tę obrączkę bo chcę wszystkim powiedzieć, że już nie szukam. Tak długo aż obydwojgu nam będzie zależało na nas i obydwie strony będą chciały pertaktować szczerze o tym co się dzieje, tak długo jesteśmy mężem i żoną. Tak długo jak będę chciała czuć smak jego spermy na języku, tak długo jak po wyjeździe nie będę mogła przestać go słuchać kiedy opowiada, tak długo kiedy będzie moim przyjacielem. Odpowiedzialni osobno za coś co jest nami razem". Ponieważ 4 lata temu zdałam sobie sprawę z tego, że mimo że bardzo źle znoszę mieszkanie z kimś, że zawsze ten sam problem: nie umiem "zadbać o swoje potrzeby" jak piszą w Wysokich Obcasach, czyli nie umiem wystękać "yyy wiesz co jest mi smutno że tak robisz i jakby rób co chcesz, wiem że jesteśmy oddzielnymi planetami czy chuj po prostu osobami", że mimo że moja strategia dbania o potrzeby polega na zaczynaniu zdania od "yy bo ja jestem zjebana" (bo jednak jestem, bo bycie dzieckiem nadużywanym w dzieciństwie powoduje, że jesteś obrośnięty bąblami i siniakami, które lubią pękać w najmniej oczekiwanych momentach, i nie jest to piękny widok) że mimo że czasem naprawdę tak myślę, niech mnie nikt nie dotyka, jestem Mechaniczną Małgorzatą, proszę przestać, nic mnie nie boli i nigdy mi na nikim nie zależy. Więc te 4 lata temu zdałam sobie sprawę z tego, że to kłamstwo. Że chcę mieć ulubioną osobę i razem z nią poznawać świat. Iść obok niej, a ona niech obok mnie idzie. Jako oddzielne osoby, które idą obok i razem, które są na tyle dorosłe, że potrafią szczerze ze sobą rozmawiać o rzeczach najtrudniejszych do przyznania się. I chcę mówić o niej "mój mąż", ponieważ wierzę że ten termin można zastąpić czymś innym, że "żona" może być osobą rysującą na asfalcie, a mąż może nie myśleć poważnie o nieruchomościach tylko rysować komiksy. Jak Bóg mi miły, nie ustanę w tym. Śmieją się ze mnie kiedy to mówię, a potem słyszę inne kobiety, które też tego chcą. Nie każdy potrafi na trzeźwo o czwartej trzydzieści co miesiąc śpiewać Davida Guettę nad Wisłą, zastanawiać się nad ulubionymi słowami i płakać co 45 minut.
— Małgorzata Halber
lieve
23:10

Ludzie boją się dotyku, bo dotyk przeznaczony jest dla najbliższych, bo nie wypada, bo dotyk ma podtekst erotyczny, bo dotyk ukaże słabość, odsłoni prawdziwe uczucia. Bez ustanku dotykamy tylko klawiatury, telefonów, różnego rodzaju sprzętu. Zimny, pozbawiony uczuć dotyk. 

— Gabriela Gargaś – Jutra może nie być
lieve
22:58
Jesteś odważny bo dali Ci tyle powodów, żeby zamknąć się w sobie, a ty wciąż kochasz ludzi. Jesteś wielki, bo mógłbyś ranić tak jak ranili Ciebie, a ty zamiast tego podajesz im rękę i wciąż potrafisz się uśmiechać.
— Francesca Palumbo (Luna)
Reposted fromheavencanwait heavencanwait vianergo nergo
lieve
22:54
Wiesz czego mi brakuje najbardziej, tej empatii z drugiej strony. Zainteresowania, uczucia że jestem potrzebny.. 
— Wiadomości nigdy nie wysłane
lieve
22:54
Cholernie boję się tego, że jakaś inna zobaczy w Nim to co ja, a On zobaczy w niej to czego nie widzi we mnie.
lieve
22:48
Mała przestań czekać na jutro, na ładniejszy wschód słońca, na lepszą pogodę, prawdziwych przyjaciół i większe zarobki. Żadna z tych minut, które marnujesz na czekanie, już nie wróci. Zacznij więc doceniać każdą jedną chwile, smakować najprostsze rzeczy i bez okazji zakładać najlepsze ubrania. To nie rzeczywistość musi się zmienić, żebyś była szczęśliwa, tylko Twoja perspektywa.
— znalezione
Reposted fromheavencanwait heavencanwait viarudosci rudosci
Older posts are this way If this message doesn't go away, click anywhere on the page to continue loading posts.
Could not load more posts
Maybe Soup is currently being updated? I'll try again automatically in a few seconds...
Just a second, loading more posts...
You've reached the end.

Don't be the product, buy the product!

Schweinderl